36-latka odbyła "szaloną" podróż dookoła świata
Dee Caffari – Brytyjka, która samotnie opłynęła świat – przyznaje, że trzeba być nieco szalonym, by wyruszyć w tego rodzaju wyprawę żeglarską.
Caffari bez wątpienia wie co mówi. Jest w końcu pierwszą kobietą, która w tym roku ukończyła samotny rejs dookoła świata w obu kierunkach w ramach regat Vendee Globe.
- Ludzie mówią, że trzeba być szalonym – i pewnie jest w tym trochę prawdy – powiedziała 36-latka sieci CNN.
Caffari, która dorastała na południowym wybrzeżu Anglii, już od najmłodszych lat uwielbiała żeglować, a jej pasja do tego sportu doprowadziła ją do startu w regatach Vendee Globe, które według wielu osób są jednymi z najtrudniejszych na świecie.
Caffari spędziła 99 dni na morzu w zupełnej samotności i przyznaje, że odpowiednie przygotowanie jest kluczem do długodystansowych wypraw morskich – przygotowanie, wiara w siebie oraz chęć ukończenia tego, co się zaczęło.
- Trzeba mieć tę chęć sprawdzenia tego, jak daleko sam człowiek może się posunąć. To chęć postawienia samego siebie w tak trudnej sytuacji – oraz wiara, że ma się siłę, by przejść przez to do końca - podkreśla.
- To przewidywalne ryzyko, ponieważ wyrusza się wiedząc, że człowiek zrobił wszystko, co mógł, by poradzić sobie z wszystkimi możliwymi scenariuszami. Nie płynie się dlatego, że ma się taką zachciankę – wszyscy jesteśmy odpowiednio przeszkoleni – mówi Brytyjka.
Radzenie sobie z dnia na dzień podczas takiej podróży jest jednak zupełnie nowym wyzwaniem: samotni żeglarze muszą radzić sobie z niebezpiecznymi warunkami, brakiem snu, oraz nieuchronnie także z samotnością. Caffari przyznaje, że znalazła się w sytuacji, kiedy czuła się odseparowana od swojej rodziny i swoich przyjaciół, co było najtrudniejszym aspektem samotnej podróży dookoła świata.
- Najtrudniejszą rzeczą mojej pierwszej wyprawy było to, że nie widziałam się z ludźmi przez sześć miesięcy. Można się teraz bardzo dobrze komunikować na odległość, może nawet zbyt dobrze, ale to wciąż nie daje możliwości kontaktu twarzą w twarz - mówi.
Współczesna technologia sprawia, że żeglarze mogą utrzymywać kontakt przez telefony satelitarne oraz przez internet. Pomaga im też satelitarny system nawigacji GPS, który śledzi ich pozycję oraz informacje o pogodzie, które otrzymują na bieżąco.
"Momenty przejściowe" na początku i na końcu podróży, kiedy żeglarze przyzwyczajają się do rutynowych czynności na morzu, a później znowu do codziennego życia, również stanowią spore wyzwanie. Szczególnie trudne jest przyzwyczajenie się do innych zasad spania. Jak mówi Caffari, na pokładzie zwykle spała po dwie, trzy godziny, zależnie od warunków panujących na morzu. Czasami dziennie udawało jej się w sumie przespać więcej godzin, a czasami bardzo niewiele.
- Przyzwyczajenie się do tego nie jest łatwe. Życie na pokładzie jest bardzo zdyscyplinowane. Do nowego sposobu spania człowiek przyzwyczaja się przez dwa lub trzy tygodnie. A jeśli pogoda jest zmienna, szanse na sen są niewielkie. Wielkim szokiem dla organizmu jest też sam powrót. Nagle można spać bez przerwy i zaczyna się w końcu rozróżniać dzień od nocy – mówi Caffari.
Kolejnym problemem żeglarzy, którzy spędzają dużo czasu na morzu, staje się też jedzenie. Musi ono przetrwać przez długi czas oraz zajmować minimalną ilość miejsca, co oznacza, że posiłki mogą być monotonne – dania oparte na makaronie czy ryżu, do których dodaje się tylko gorącą wodę. A ma się ochotę na różne rzeczy – dodaje Brytyjka.
- Na szczęście to się zmienia, a produkty są coraz lepsze. Ja po prostu znudziłam się ciągłym jedzeniem tego samego. Człowiek uświadamia sobie jak długo nie jadł niczego świeżego i ma różne zachcianki - mówi.
Niezależnie jednak od różnych trudności, Caffari zapewnia, że taka podróż ma wiele korzyści.
- To nieprawdopodobne miejsce. Za każdym razem, kiedy patrzy się przed siebie, widzi się coś innego, ale nie zawsze można się przygotować na wszystkie trudne warunki. Nie jestem gadżeciarą, więc cieszy mnie proste życie. Bardzo cenię sobie każdą chwilę – zapewnia brytyjska żeglarka. - A kiedy płynie się w zespole, ważne jest nie tylko przekraczanie swoich własnych granic, ale też robienie tego z innymi - dodała.
Teraz nieustraszona Caffari jest gotowa przekroczyć swoje granice po raz kolejny - tym razem żeglując jednak wokół Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Źródło: Onet.pl |
|
|
|